
„Skoro żyjesz – to po co Ci zmiana?”
...czyli jak szept podświadomości zatrzymuje nas przed transformacją...
Podświadomość nie chce zmiany.
To nie dlatego, że jest przeciwko Tobie. Ona po prostu działa w oparciu o znane – o schematy, przekonania, doświadczenia, które już kiedyś przeżyłeś/-aś i... przeżyłeś/-aś. To znaczy: przetrwałeś/-aś. A dla niej to wystarczy.
Dla niej „przeżycie” równa się „słuszna droga”.
Dlatego podświadomość będzie robić wszystko, byś został/-a w tym, co znane.
Nawet jeśli to znane jest niewygodne.
Nawet jeśli boli.
Nawet jeśli już dawno przestało Ci służyć.
Bo znane – oznacza dla niej: bezpieczne.
Kiedy pojawia się pomysł na zmianę – nowa decyzja, pójście na warsztaty, dołączenie do kursu, rozważenie terapii, zakończenie relacji czy odejście z pracy – ona się buntuje. I podpowiada:
„Po co Ci to? Przecież dajesz radę. Żyjesz. Znasz ten układ. Przetrwasz kolejny dzień.”
To lęk.
Cichy, logiczny, przekonujący.
Ale nadal lęk.
I tak trudno czasem rozpoznać, czy rezygnujesz z czegoś, bo naprawdę tego nie czujesz…
czy dlatego, że Twoja podświadomość mówi szeptem: „Nie ruszaj. Zostań. Tu było źle, ale bezpiecznie.”
Bo jeśli jako dziecko przeżyłeś/-aś coś trudnego, coś, do czego zostałeś/-aś zmuszony/-a – nawet jeśli wtedy czułeś/-aś sprzeciw, płacz, bezradność – to Twoja podświadomość zapisała jedno:
„Dałem/-am radę. Przeszło. Przetrwałem/-am.”
I teraz – gdy chcesz odejść z pracy, z relacji, z wewnętrznego schematu – ona podpowiada:
„Ale przecież już to znasz. Po co Ci nowość? To mogłoby być jeszcze gorsze.”
Zmiana budzi lęk nie dlatego, że jesteś słaby/-a.
Ale dlatego, że gdzieś głęboko, kiedyś, był moment, w którym nie mogłeś/-aś wybierać.
I od tamtej pory każdy nowy wybór to ryzyko.
Dlatego tak ważne jest, żeby zatrzymać się i zapytać:
Kto we mnie się boi?
Czy to ja dzisiejszy/-a, dorosły/-a, świadomy/-a…
Czy może ta część, która kiedyś została zraniona i nauczyła się, że nie warto próbować?
Bo nie każda rezygnacja jest intuicją.
Czasami to lęk przebrany za racjonalność.
Dopóki nie uzdrowisz tych miejsc – decyzje będą prowadzone przez cień, nie przez wolność.
Ale kiedy dasz sobie przestrzeń na to, by je zauważyć…
by poczuć, co się naprawdę kryje pod „nie chce mi się”, „to nie dla mnie”, „nie teraz”…
możesz odkryć, że wcale nie jesteś przeciwny/-a zmianie.
Tylko boisz się powtórki.
I wtedy, z tej przestrzeni uważności, może odezwać się prawdziwy głos –
nie lęku, ale Twojej intuicji.
Jeśli czujesz, że właśnie stoisz na progu…
Jeśli coś w Tobie cicho szepcze: „czas na więcej”…
Zatrzymaj się.
I zapytaj: kto teraz decyduje?
Zapraszam Cię na bezpłatną sesję Oddechu Transformacyjnego 9D.
To bezpieczna przestrzeń, w której możesz zacząć odczuwać głębiej — i bez przymusu ruszyć w stronę zmiany.
Nie musisz nic wiedzieć. Nie musisz być gotowy/-a na wszystko.
Wystarczy, że się pojawisz. A reszta zacznie dziać się... w oddechu.