Gdy zaczynasz czuć więcej, niż planowane – o emocjach, które wracają, gdy otwieramy drzwi do siebie

Gdy zaczynasz czuć więcej, niż planowane – o emocjach, które wracają, gdy otwieramy drzwi do siebie

January 30, 20253 min read

Na początku może to zaskakiwać. Miało być spokojnie. Miało być lżej. Mówiono, że będzie uzdrawiająco. I może wydawać się, że wszystko idzie „nie tak”. A tymczasem – nagle coś zaczyna się w Tobie poruszać. Jakby otwierały się drzwi, za którymi od lat panowała kontrolowana cisza.

Nie dzieje się nic złego. Wręcz przeciwnie – zaczyna się dokładnie to, co powinno.

Gdy wchodzimy w głębszy proces pracy z ciałem, podświadomością, z emocjami… zaczynają wypływać rzeczy, które kiedyś zostały schowane pod dywanem.
Emocje, wspomnienia, zdania, które miały nigdy nie wybrzmieć.
Historie zamrożone w napięciach ciała, w chronicznym zmęczeniu, w reakcjach, których sami do końca nie rozumiemy.

Bo są takie historie, które mówimy sobie tylko szeptem.
I są takie, które wyparliśmy tak skutecznie, że nawet nie umiemy ich już nazwać.
Zatrzymane w pół słowa. W pół oddechu.
Przykryte uśmiechem, obowiązkiem, zaradnością.

Ale one tam są. Czekają.

Rany, które nie dostały uwagi, nie przestają istnieć.
One po prostu zmieniają sposób, w jaki się ujawniają.

Pojawiają się w ciele jako ból, którego nie da się przypisać żadnej konkretnej przyczynie.
W relacjach jako nadwrażliwość na słowa, które w innych nie wywołują niczego.
W myślach jako nieustanne napięcie i lęk, który nie ma źródła.

Jak powiedział Carl Gustav Jung:
„Wszystko, co nie zostaje świadomie zintegrowane, powraca jako los.”

To, co niezaopiekowane – wraca.
Czasem w formie zmęczenia, które nie mija po odpoczynku.
Czasem w postaci zachowań, które trudno nazwać swoimi.
Czasem jako opór, który powstrzymuje przed życiem pełnią.

To nie oznacza, że robisz coś źle.
To znaczy, że wreszcie robisz coś naprawdę.

Proces uzdrawiania to nie droga na skróty.
To nie zagłuszanie bólu afirmacjami.
To nie przeskakiwanie trudnych emocji „ku światłu”.
To droga odwagi, by wejść tam, gdzie kiedyś było zbyt trudno, zbyt wcześnie, zbyt bolesne.

Wyobraź sobie swoją wewnętrzną przestrzeń jak szafę pełną ubrań.
Niektóre są nowe, niektóre wygodne, inne już nie pasują, a jeszcze inne od dawna nie były nawet wyciągane.
A teraz chcesz zmiany. Chcesz wprowadzić coś świeżego.
Ale nowa garderoba nie zmieści się, jeśli wcześniej nie zrobisz miejsca.

Proces uzdrawiania – to właśnie robienie miejsca.
Otwieranie, porządkowanie, wyrzucanie tego, co już Ci nie służy. Czasem coś wyciągniętego na nowo Cię wzruszy. Czasem zabolą wspomnienia.

Ale nie wpuścisz nowego powietrza, jeśli nie uchylisz drzwi.
Nie zmieści się nowe, jeśli nie zrobisz miejsca.

Podobnie działa transformacja – to nieustanny proces porządkowania.
To chwila, w której przestajesz udawać, że „jest dobrze” i naprawdę patrzysz.
To odwaga, by poczuć to, czego kiedyś czuć nie było wolno.

Jak mówi Ram Dass:
„Uzdrowienie nie oznacza powrotu do tego, kim byliśmy – oznacza stawanie się tym, kim mamy się stać.”

To niełatwa droga.
Ale to najbardziej ludzka z dróg.
Bo prowadzi do siebie.

Ciało nas woła.
Emocje nas zatrzymują.
Relacje nas poruszają.

Ale to nie one są problemem.
To one są drogowskazem.

Jeśli czujesz, że coś w Tobie wciąż czeka na zauważenie…
Że jakaś część Ciebie nie została jeszcze nazwana, przyjęta, ukochana…

Zatrzymaj się.
Zamknij oczy.
Posłuchaj.

I jeśli chcesz wyruszyć w tę drogę z przewodnikiem – zapraszam Cię na bezpłatne spotkanie online:
www.transformacja9d.pl

Back to Blog